niedziela, 10 lutego 2013

Konkurs z BAŃKAMI w tle

Niedawno opisywałam Wam jak ważną rolę odebrały u nas bańki bezogniowe w walce z dręczącymi nas infekcjami (post o bańkach).

Zapowiedziałam Wam także konkurs gdzie będzie można wygrać komplet baniek bezogniowych.

OTO ON :-))


WYGRAJ KOMPLET BANIEK BEZOGNIOWYCH

Zasady: 

1) konkurs trwa od 10.02.2013 do 28.02.2013 

2) udział może wziąć każdy 

3) nagroda to zestaw 8 baniek bezogniowych z pompką, sponsorem jest Med Plus

4) należy polubić FunPage sponsora MED PLUS Facebook

5) należy udostępnić banerek konkursowy na swoim blogu lub FB (dwa do wyboru ;-) )

6) w komentarzu pod tym postem należy odpowiedzieć na pytanie: 
JAK DBAM O ODPORNOŚĆ?
proszę o podpisanie odpowiedzi i pozostawienie adresu e-mail w celu kontaktu w razie wygranej.

7) zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania przez Gabrysię.

8) ogłoszenie wyników do 3 dni od dnia zakończenia 

9) Bańki będę wysyłała osobiście i zostaną one wysłane niezwłocznie po wyłonieniu zwycięzcy :-)


38 komentarzy:

  1. oj u nas to wojna z wiatrakami jeżeli chodzi o młodszą. Był syrop na odporność niestety nie bardzo pomógł. Więc mamy witaminki, wapń itp itd. Starsza gorzej bo ona nie cierpi syropów i ogólnie wszystkiego co ma postać płynów a mama próbuje wcisnąć :P. no więc tu tylko witaminki a i tak znosi infekcje dużo lepiej niż młodsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. może warto spróbować czegoś naturalnego :-)))

      Usuń
  2. Jak dbam o odporność…hmmm dobre pytanie…
    Jestem mamą 4-letniej Julki i już wkrótce małej Lenki….
    Na szczęście, tfu tfu, Julcia od zawsze należała do dzieci rzadko chorujących – i oby tak zostało…
    Czy do zasługa jej genów czy nasza ciężko nam to na dzień dzisiejszy określić, …ale z druga córcią będziemy postępowali podobnie…czy się sprawdzi okaże się….
    Czy robiliśmy coś nadzwyczajnego nie wiem….ale zacznijmy od początku….
    Od 4 miesiąca życia Julki chodziliśmy na basen…mimo że babcie, ciotki, pediatrzy ostrzegali nas przed zapaleniami ucha, katarem i przeziębieniami, nam nie straszne były wyprawy na pluskanie…instruktorzy nauki pływania twierdzili całkiem inaczej na szczęście to ich teoria sprawdziła się…Jula nie chorowała a na zajęcia uczęszcza do dziś…
    W naszej walce o zdróweczko pojawił się tez tran….i mimo jego okropnego smaku;( Jula dzielnie go piła każdego wieczoru….
    Ale hitem w naszej walce o odporność jest nalewka czosnkowa…o której kiedyś powiedziała mi koleżanka….również chętnie pita przez Julę od drugiego roku życia….do dziś….profilaktycznie a także przy każdej zaczynającej się infekcji….

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak basen świetna sprawa!!!! My czekamy na wiosnę i też wracamy na zajęcia :-)

      Usuń
  3. Lubię jako wiesz kto ;)
    Banner zaraz będzie na blogu.

    A jak dbamy o odpornośc naszych Robaków ?
    Przede wszystkim: hartujemy !
    Codziennymi spacerami (nawet przy minus 15), częstym wietrzeniem pomieszczeń, lataniem nago po kąpieli klkanaście minut (dzieci oczywiście...) ;)
    Nie ubierając kapci (choć skarpetki są). W ogóle przegranie jest nam obcym pojęciem.
    Podajemy w okresie jesienno zimowym tran. Specyfiki witaminowe zamieniliśmy na owoce i warzywa, których jemy duuuuużo szczególnie wiosną i latem, a jesienią i zimą dostajemy od babci miodek i dżem.

    Nie palimy papierosów i nie pozwalamy innym przy nich palić i to uważam za największe dbanie o ich zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas tran przechodzi tylko w żelkach i to takich co nie "pachnie" rybą także nie wiem ile tranu jest w takim "tranie" ;-)

      Usuń
  4. Moje szkraby, odkąd Natalka poszła do przedszkola, niestety dużo chorują, ale podobno wiele dzieci musi się w tym okresie wychorować. Mimo to staramy się wzmacniać jej odporność i odporność małego Stasia. I chyba powoli się nam to udaje, bo przez dwa tygodnie dzielnie chodziliśmy do przedszkola. Teraz niestety chyba znów dopadło nas choróbsko, więc może czas spróbować baniek?
    Wzmacnianie odporności zaczynamy na…. talerzyku dziecięcym. Staś na razie ma ograniczoną dietę niemowlęcą, więc mniejsze możliwości, ale Natalka jak najbardziej korzysta. Staramy się jeść różnorodnie . Nieobce są nam kasze- jaglana, gryczana, ryż naturalny, płatki owsiane i orkiszowe oraz ciemne pieczywo (oprócz energii dostarczają sporo energii, witamin z grupy B i mikroelementów). Do tego codzienna porcja owoców – naturalnego źródła witamin – oraz warzyw (głównie marchewka, szpinak, dynia, fasolka, kiszone ogórki i kapusta). Nie zapominamy o mięsie – ćwiczą się na nim przy okazji małe ząbki ;-) Kwasy tłuszczowe zapewniają nam ryby, oliwa z oliwek oraz zalecony przez lekarza tran. No i oczywiście nabiał - oprócz lekko strawnego, dobrze przyswajalnego białka dostarcza bakterii kwasu mlekowego, korzystnych dla flory bakteryjnej jelit. Oprócz tego wszystkiego naszymi sprzymierzeńcami w walce z chorobami są „naturalne antybiotyki” – czosnek, cebula – przemycane na wiele różnych sposobów, bo Natalka za nimi nie przepada.
    Jak tylko pogoda pozwala a zdrowie dopisuje korzystamy ze spacerów na świeżym powietrzu, bo przecież ruch to zdrowie!

    Marta mrt_a-portal@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Już polubiłam, baner zaraz wrzucę:)

    O naszą odporność dbamy kompleksowo. Praktycznie na każdej płaszczyźnie.
    - Nie przegrzewamy mieszkania, 21 stopni to maks.
    - Nie ubieramy się przesadnie grubo.
    - Chodzimy na spacery bez względu na pogodę. Staramy się być dworze dwa dziennie.
    - Jemy dużo warzyw, surówki i na parze.
    - Codziennie zjadamy owoce.
    - Nie pijemy gorących napojów.
    - Staramy się nie jeść słodyczy. Jeśli już, to coś domowej produkcji (najchętniej ciasteczka owsiane).
    - Czosnek i cebula jest stałym składnikiem naszych potraw. Szczególnie czosnek.
    - Nadal karmię piersią mojego prawie dwuletniego synka.
    - Pijemy dużo płynów. My dorośli unikamy alkoholu.
    - Staramy się być aktywnym każdego dnia. Długie spacery, aktywne zabawy z dzieckiem.
    - Nie łykamy żadnych szczególnych suplementów diety, czy jakiś zestawów witamin. Dbamy o zróżnicowaną dietę i codziennie jemy świeże jedzenie. Dużo ryb i warzyw, pieczywo pełnoziarniste, kasze.
    - Często wietrzymy mieszkanie.
    - Staramy się o jak najwięcej uśmiechu każdego dnia. Po prost dużo śmiejemy się:)

    Pozdrawiam:)

    sluchajmamy@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam mam na imię Marzena jestem mama dwóch chłopców....naszczescie nie naleza do dzieci chorowitych mimo to codziennie ich obserwuje czy nikt ani nic nie chce tego zaburzyc...a jak dbam o ich odporność no cóż:

    JA CODZIENNIE SIĘ POPROSTU O NIĄ MODLĘ:))))))))))))

    m_bajuk@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe każdy sposób jest dobry !!! najważniejsze, że chłopakom zdrowie dopisuje!!!

      Usuń
  7. Jestem mamą 3,5 letniej blondyneczki i 4-ro miesięcznego bruneta :)
    Jak do tej pory dzieciaki nie chorowały (tfu, tfu), a zasługą tego być może są warzywa ze swojej grządki, które jemy cały rok-latem świeże prosto z ziemi a zimą z zamrażalnika, słoiczków lub butelek:) Córa jest też wielką fanką soku malinowego, który też robimy ze swoich malin a furorę robią jabłuszka, odkąd skończyła 4 miesiące je jabłka-dzień w dzień ( jak przystało na wnuczkę sadownika :)) Myślę, że w naszym przypadku tajemnicą odporności są zdrowe owoce i warzywa:)
    patrycja1525@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dostęp do własnych warzyw i owoców to duży plus bo wiemy co jemy :-))

      Usuń
  8. moja córka ma dopiero 7 miesięcy i jak na razie na odporność stosujemy mleko mamy :) a póżniej planuje czosnkową terapię na odporność np mleko miód,masełko i czosnek. Sama to stosuje i wiem,że pomaga :)
    beatka1006@op.pl
    baner na blogu :) http://beatka1006.blogspot.com/
    strona na fb polubiona

    OdpowiedzUsuń
  9. Odporność:
    - karmienie piersią dzieci ile się da (najmniej rok)
    - warzywa owoce bez konserwantów, na ile się da, oczywiście (mamy babcię na wsi, więc dużo się da)
    - pojenie syropkiem z cebuli w razie infekcji
    - zapobiegawczo daję wodę z miodem (też ze wsi, sprawdzony i pewny) oraz wodę z syropem z kwiatów czarnego bzu, sama robię
    - często przytulam i całuję, nie mam pojęcia czy to ma wpływ na odporność, czy wręcz przeciwnie, ale kocham to robić :)
    agnes.aqnes@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooooo żeby przytulanie wzmacniało odporność to by było genialne :-))))
      zainteresował mnie ten syrop z kwiatów czarnego bzu :-)))

      Usuń
    2. Jest świetny, ścinasz całe baldachy z kwiatami, gotujesz w syropie z cukru i cytryny, do słoiczków i pasteryzujesz. :) Potem do herbatki albo do wody, łyżeczkę czy dwie, wg gustu, polecam!

      Usuń
  10. Córka ma 14 miesięcy, choruje bardzo rzadko a jeśli już to są to na szczęście niewielkie infekcje. Moje sposoby to:
    * spacery niezależnie od pogody
    *duużo ruchu, nie strofuję córki ciągłymi "nie wchodź tam/na to..." "wolniej!" itp.
    *nieprzegrzewanie dziecka, mała śpi w cienkiej piżamce i pod cienkim kocykiem
    *regularny sen, Agata jest kładziona mniej więcej o tej samej porze wieczorem, również w dzień zalicza jedną drzemkę :)
    *nie podaje witamin "z apteki", stawiam na dietę bogatą w warzywa i owoce, dodatkowo mamy zapas swojskich kompotów, soków, dżemów. Do picia dostaje więc albo kompocik albo ziołowe lub owocowe herbatki.
    *unikamy cukru i słodyczy
    *nie palimy, i nie pozwalamy innym na to w naszym domu
    *unikam wychowywania córki w sterylnie czystych warunkach, uważam że to normalne że dziecko jest ciekawe i wkłada różne przedmioty do buzi, nie zawsze idealnie czyste. Nie wpadam w panikę gdy jaieś jedzenie upadnie jej na podłogę a ona je podniesie i zje. Nie myję jej również rąk 100 razy dziennie :)


    FB: Małgorzata L.
    malgorzatkalibera@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podoba Twoje podejście :D

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przy trójce dzieciaków, w tym dwójce przedszkolaków, dbanie o odporność to bardzo ważna sprawa. Przedszkole bardzo uodparnia. Mam wrażenie, że Dagmara (5 latka) to co miała wychorować wychorowała podczas pierwszego roku przedszkolowego. W tym roku nie chorowała ani razu (tfu tfu), Tomek (3 lata) się tego uczy :) a Ala (roczniaczek kochany) depta im po piętach.
    Ale to tez moja zasługa :) czyli odpowiednia dieta, tran na śniadanie, spacerki i ciepłe ubranie.
    Do tego co roku wyjeżdżamy do Rymanowa Zdroju - miasteczka uzdrowiskowego, w którym jest więcej jodu niż nad morzem - do Bałtyku z Rzeszowa trochę za daleko.
    Bańki bezogniowe mieliśmy gdy mieszkaliśmy u babci - teraz się przeprowadziliśmy i musimy zaopatrzyć się we własne - wiemy że to dobre :)
    Pozdrawiamy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak przedszkole to istna szkoła przetrwania :-) Gabi poszła do przedszkola rok temu i o dziwo nie chorowała za to znosiła do domu i Norb mi chorował ... w tym roku listopad i grudzień dal nam popalić .... ale od Nowego Roku TFUTFUTFU jest rewelacyjnie!! teraz znów w przedszkolu jest jakaś infekcja, od tygodnia mało dzieci .... Norb od wczoraj ma lekki katar ale dziś znów kuracja bańkowa i mam nadzieję że na małym katarze się skończy ;-)

      Usuń
  13. a i mój adres : kaha_h@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo przydałyby się nam takie bańki :)
    Jeśli chodzi o dbanie o odporność moich synów (3,5 i 5,5 lat) to muszę powiedzieć, że jak byli młodsi to było to łatwiejsze. Najpierw karmienie piersią i dużo spacerów. Później bardzo chętnie jedli wszystko co naszykowałam, wszelkie owoce i warzywa. Teraz zrobili się bardziej wybredni, ale dajemy radę :) Poza tym unikamy zatłoczonych sklepów w sezonie chorobowym, wietrzę mieszkanie bardzo często - mam bzika na tym punkcie, starszy dwa razy w tygodniu chodzi na treningi karate, no i staram się ich nie przegrzewać :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak z wiekiem dzieciaki więcej wybrzydzają u nas Gabi od małego zajadała wszystkie warzywa ... a teraz jak poszła do przedszkola słyszę tego nie tamtego nie ... ehhhh ....

      Usuń
  15. Zimą odporność swoją i dzieciaków buduję poprzez odpowiednią dietę i częste spacery nawet gdy temperatura dochodzi do -10 C. Córeczka Alicja bardzo lubi zajadać ogórki kiszone, a one mają w sobie naturalne probiotyki. Miodzik i cytrynka do herbatki i przede wszystkim czosnek stosowany w róznych potrawach. Podaję także swoim dzieciakom tran, Alka zawsze rano sie dopomina i biegnie po łyzeczkę. Piotrek troszkę mniej chętny, ale rywalizacja miedzy dzieciakami jest i tkze otwiera buzzię, zeby nie byc gorszym. Na co dzień dużo usmiechu i szybciej wychodzi się z choroby.

    Anna Petelska
    mama Piotrusia (3,5 roku) i Alicji (2latka)
    anna.petelska@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli chodzi o mnie to po prostu zażywam rutinoscorbin i piję dużo płynów.
    Mąż nie lubi lekarstw więc wcina czosnek i tran w tabletkach.
    Natomiast w tym sezonie zderzyłam się boleśnie z chorobami górnych dróg oddechowych i zapaleniami uszu u swojego 3,5 letniego synka (choroby notorycznie przywleka z przedszkola) i do grudnia biegaliśmy z dzieckiem do lekarza, który zlecał nam syropy a w ostateczności antybiotyki. W grudniu polecono nam stawianie dziecku baniek i to był strzał w dziesiątkę. Ta kuracja na prawdę pomaga. Co prawda nie miałam na początku wyczucia, jak mocno zassać bańki na małych pleckach, ale już to jakoś opanowałam.
    Dlatego właśnie zgłaszam się do konkursu, bo bardzo potrzebuję taki właśnie zestaw baniek bezogniowych, ponieważ mimo tego, że nie chcę, pewnie mi się jeszcze nie raz przyda w przyszłości.
    agilion.agi@gmail.com
    agilion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bańki u nas były strzałem w dziesiątkę :-) życzę powodzenia bo przy przedszkolaku bańki na bank się przydadzą :-)

      Usuń
  17. Witam
    I my stajemy w kolejce
    Razem ze swoją córcią(2,5 roku) wychodzimy codziennie na spacerki nie przegrzewamy się hartujemy małej podaje codziennie tran o dziwo wypija a nawet się sama upomina o syrop.Ja z mężem z kolei zażywamy rutinoscorbin i witaminę c.A jak już nas coś dopadnie to po prostu herbatka z cytrynką,miodem i oczywiście sokiem malinowym własnej roboty.
    magda.koscinska@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas tran niestety nie przechodzi w postaci płynnej ;-)

      Usuń
  18. Jestem alergiczką, mamą alergika i "odporność" od lat "przerabiamy" na wszystkie strony ;-) Niedawno wróciliśmy z sanatorium gdzie Młody wzmacniał odporność zgodnie z zaleceniami balneologów. Ostatnio też, już po raz drugi odważyłam się postawić mu bańki - i jestem zachwycona ich działaniem! Dlatego chciałabym mieć pod ręką ten "profesjonalny sprzęt na odporność" ;-)Dopóki ich jednak nie mam, stosuję w życiu moje "10 przykazań rodzica odpornego dziecka":
    1.Ruch na świeżym powietrzu. Zawsze. Pokażmy dziecku że „spacer” to nie przymus ale atrakcja (ja tarzam się z dzieckiem w liściach jesienią a zimą daję się obrzucać śnieżkami!).
    2.Zdrowa dieta. Początkowo pokarm mamy to najlepsza dieta i budowanie odporności maluszka. Od momentu rozszerzania diety to rodzic odpowiada za kształtowanie nawyków żywieniowych dziecka. Powinniśmy dziękować losowi, że żyjemy w takich czasach, że w sklepie nie tylko ocet i musztarda, ale można znaleźć amarantus, teff, kiełki fasoli mung, jogurt sojowy i inne cuda! Korzystajmy z tego!
    3.Brak sterylności, bez przegięcia w drugą stronę. Kontakt z zarazkami każdy z nas prędzej czy później będzie miał. Może nie od urodzenia bo wtedy panikowałam jako świeżo upieczona mama, ale szybko mi przeszło, ale nie utrudniam dziecku kontaktu ze światem. Je z podłogi (ale z błota w parku już nie), przytula zwierzaki. Z drugiej strony „normalna” dbałość o higienę jednak konieczna jest: mycie rąk, uniemożliwanie dziecku kontaktu z surowym mięsem czy jajkiem, lizania chodników w czasie spaceru ;-)
    4.Zdrowy sen. Nie budzić. Skoro śpi to widocznie snu potrzebuje, prawda? Odpowiednie łóżko z bawełnianą pościelą, wywietrzone pomieszczenie z nieco obniżoną temperaturą, wygodna piżamka i słodki buziak na dobranoc – sen to zdrowie!
    5.Naturalne specyfiki. Czosnek, cebula, zioła.Dwa pierwsze mają także działanie przeciwwirusowe, wiecie? My uwielbiamy czosnek, co z tego, że "śmierdzi" (zagryziony natką pietruszki - bomba wit. C!- już nie śmierdzi!). Ziółka, maliny, porzeczki czarne. Olejki eteryczne do nawilżania, smarowania, kąpieli. Sosna, eukaliptus na drogi oddechowe, lawenda i melisa z działaniem odkażającym i w tak pięknych zapachach możemy przepachnieć całą zimę :-)
    6.Sztuczne specyfiki w rozsądnych ilościach. Pod kontrolą lekarza tran, witaminki, kwasy omega, witamina D, witamina C, w odpowiedniej dawce. Nie więcej - bo co za dużo to nie zdrowo!
    7.Zdrowe nawyki od małego. Rodzice odpowiadają za zdrowie dziecka i to właśnie od nich przejmuje nawyki: mycia (rąk, zębów), zdrowego odżywiania, picia wody, aktywności na świeżym powietrzu i inne. Jeśli my, nie będziemy wzorem do naśladowania dla naszych dzieci, to skąd mają wyrobić w sobie te nawyki? Wiem, że czasem trudno, nie chce się. Ale potraktujmy to jako dodatkowy bonus dla naszego własnego zdrowia, ciała i odporności - takie dwa w jednym ;-)
    8.Myślenie nie boli. Czym innym jest hartowanie dziecka, uspołecznianie go, ruch na powietrzu, a czym innym narażanie niepotrzebne... Zarazki są wszędzie. Ale jeśli w zimowym okresie zaciągniemy dziecko do centrum handlowego, gdzie tłumy chrychających zasmarkańców plują na prawo i lewo zarazkami - świadomie narażamy dziecko! Na zakupy wyślij ciotkę/babcię/ojca a sama z dzieckiem na spacer (lub odwrotnie). Na świeżym powietrzu na pewno jest mniej zarazków niż w CH. Naprawdę - myślenie nie boli ;-)
    9.Dobre bakterie. Nie doceniane przez wielu, probiotyki. Czy w proszku, kapsułce czy te naturalne z ogórków kiszonych na przykład. Nas bardzo wspierają wewnętrznie w naszej odporności i w walce z chorobami przez cały rok, nie tylko zimą czy jesienią ;-)
    10.Optymizm. "Last but not least" ;-) Endorfiny, hormony szczęścia, oksytocyny i inne ważne "chemikalia" w naszym organizmie. Naukowo udowodnione (a przeze mnie empirycznie sprawdzone) jest, że osoby optymistyczne, uśmiechnięte, życzliwie nastawione do życia są zdrowsze i bardziej odporne :-) Dość marudzenia, kwaśnej miny (no, chyba że po cytrynie z wielką dawką wit. C!). Będzie dobrze :-) Damy radę :-)

    OdpowiedzUsuń

  19. Odpowiedź jest prosta! Apiterapia!!!
    Mój Mąż jest pszczelarzem i wszystko co wychodzi z ula jest zdrowe. Nie mam tutaj na myśli tylko miodu ale również pyłek kwiatowy, propolis, mleczko pszczele, jad pszczeli, wosk itp.
    Dzieciakom podajemy miód w którym znajdują się trzy powyższe składniki. Nie jest on słodki ale bardzo pomocny.
    Sama jesienią jadałam mleczko i pyłek. Mleczko pszczele podnosi układ odpornościowy na jesień i zimę po miesięcznej kuracji. Pyłek kwiatowy mogą stosować tylko osoby z niskim ciśnieniem (czyli ja) dzięki niemu ciśnienie się podnosi i nie ma się już więcej uczucia otumanienia. Propolis jest antybakteryjny. Poza tym sam miód nie jest równy sam w sobie. Np. miód akacjowy jest bardzo dobry na zaburzenia przewodu pokarmowego, nerki i ukł. moczowy. Miód lipowy natomiast polecany jest na górne i dolne drogi oddechowe, serce, ukł. krążeniai nerwowy oraz stres. Rzepakowy na wątrobę, naczynia wieńcowe i stany zapalne dróg oddechowych. Można tak wymiwniwć jeszcze wiele...
    Tak też harbaty z wybranym miodem pijemy albo z mlekiem dla spokojnego snu :)
    To tyle ;P

    Pozdrawiam serdecznie i czekam na wyniki

    dawno.dawno.temu@onet.eu

    Jazz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja uwielbiam miód :-) niestety u Norba wyszło uczulenie na miodek :( i bardzo nad tym ubolewam :( W domu stosujemy miody z pobliskiej pasieki :-)

      Usuń
  20. Spacery, spacery i jeszcze raz spacery:) Nie ma nic lepszego niż świeże powietrze, a uwierz mi, że irlandzkie wiatry nie raz pomogły wysuszyć zapchane noski(nasze również). Adiemu podajemy też syrop zapobiegawczo- z czosnku, miodu i cytryny- uwielbia go!!! Do tego codziennie wietrzone i nie przegrzewane mieszkanie. Nadii dodatkowo nie wyparzamy każdej butelki po jednym użyciu, smoczków też, staramy się znaleźć ten "złoty środek", co by się oswajała z bakteriami;)

    Banerek zamontowany, stronka na fb polubiona:)

    Pozdrowionka od naszej czwórki:)

    madzikziobro@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Nagroda super, więc i my próbujemy szczęścia, zwłaszcza że nigdy nie próbowaliśmy baniek... U nas dbamy o odporność głównie poprzez spacery - koniecznie codzienne, bez względu na pogodę oraz jedzenie - różnorodne,pełne owoców i warzyw. 2 razy do roku robię Kubusiowi "sesje" z probiotykami - podając je przez miesiąc. Dużo ruchu, wietrzenie mieszkania, odpowiednia temperatura w domu, nie przegrzewanie dzieci.. To nasze główne metody. Teraz, gdy jest już Natalka, dla nie mam dodatkową metodę - karmienie piersią :)

    Pozdrawiam, Iza Pakuła z Kubusiem i Natalką
    Profil polubiony, bloga niestety nie posiadam (choć się przymierzam...) więc udostępnione z fb :)

    ebola_21@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń