czwartek, 5 kwietnia 2012

Szturmem na Niego - atak wzmożony!

                    Ostatni miesiąc dał nam ostro popalić. W takich chwilach Mama  musi być dzielna! Opanowana!
                    Zaczęło się od tego, że Norbowi zaczęło wychodzić kilka zębów na raz.

                    To nie byle jakie zęby - PIERWSZE TRZONOWCE!!

                    Obie górne czwórki w ataku, oj dały popalić. Ciężkie dni i noce. Gdy ledwo się przebiły do ataku  uderzyły dolne czwórki, nabrzmiały, popuchły... dawały o sobie znać 24h na dobę a przebić się nie mogą .

                   Ale mało tego.

                   Do ataku przystąpiły górne TRÓJKI!! O losie ... 6 zębów w natarciu ...

                   Przypomnijmy teoretyczny, szablonowy, schemat kiedy "wychodzą" czwórki i trójki
    • Górne trzonowe czwórki  13 – 19 mż
    • Dolne trzonowe czwórki  14 – 18 mż
    • Górne kły 16 – 22 mż
    • Dolne kły  17 – 23 mż

    • Norbowe zęby mają w nosie to, że mają wychodzić po kolej - wyłażą wszystkie na raz, co niestety doprowadziło do obniżenia jego odporności.

      Na początku Marca Gabi przyniosła z przedszkola anginę i obydwoje wylądowali na antybiotyku.
      Sytuacja szybko została opanowana
      Zostaliśmy dalej tylko ... albo aż z tymi zębami ...

      Do tego poniedziałku.

      W poniedziałek od rana Norb miał podwyższoną temperaturę.  Od południa temperatura rosła i nie dawała się zbić.

      38 °C

      38,5 °C(nurofen) 

      38 °C żadnych innych objawów, zachowywał się jak zawsze, pięknie jadł. 


      po godzinie 38,5 °C (tu moje myśli zastąpię znakami ^&**&^$#@%) 


      39 °C (jeszcze 2h do podania czegokolwiek) 
      chłodzące okłady wrzask Norberta  - też bym krzyczała jakby mi ktoś coś zimnego przykładał ...

      39,9°C paracetamol - zbija po godzinie tmp do 39....

      Pada decyzja jedziemy do szpitala na IP. Gabi została z Babcią.
      Na IP trafiamy na znajomą pielęgniarkę z rehabilitacji, dzięki temu lekarz przyjmuje nas błyskawicznie. Opowiadam ostatnie przeboje z anginą, antybiotykiem, zębami.

      Badanie Norba.

      Diagnoza - angina ... słowami Pani dr nawrót  z podwojoną siłą. Prawdopodobnie przez "masakrę zębową" - to też słowa Pani dr, odporność Norba tak spadła, że miał nawrót, który zaatakował całe gardło. Przepisano nam ZASTRZYKI. Pierwszy raz w moim Mamowym życiu ZASTRZYKI (nie licząc sporadycznych szczepień).

      Wykupiliśmy wszystko co trzeba. Oczywiście z zastrzykami i zleceniem wykonania pierwszego pojechaliśmy do innego szpitala na dyżurze nocnym.

      Była 21:00. Norbert zmęczony, rozdrażniony, powinien już spać a tu wożą, przenoszą ... Jeszcze nie wiedział co go czeka ...

      Szybko nas przyjęto. Szykowanie Norberta do zastrzyku.
      Tata dzielnie wspiera Syna "spoko to tylko małe ukłucie nic nie poczujesz". Na co pielęgniarka "Taki zastrzyk to i Pan by solidnie poczuł".  Zamarłam. Jak musi to mus, wszystko dla zdrowia, by opanować to jak najszybciej.
      Pokój wypełnił przeraźliwy płacz. Płacz, który przeszył moje serce i ścisnął gardło. Ale uśmiechałam się, czule mówiąc do Synka. Mocno przytulałam.
      Pomyślałam: zastrzyki 2 razy dziennie przez tydzień - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA to jakaś abstrakcja.

      Cała noc z głowy.  

      Koło 2 w nocy termometr pokazał 40 °C !! 

      ŻE CO??? Natychmiast nurofen. Leżałam sobie koło Norba, biedny ledwo oczka otwierał, ale i spać nie mógł. Temperatura długo nie spadała. Otworzyłam okno. Zawinęłam młodego w kocyk i chodziłam po pokoju nucąc piosenki, opowiadając bajki. Co pół godziny mierzyłam temperaturę. W żółwim tempie spadała. Koło 4 nad ranem Norbit zaczął się uśmiechać, łapać mnie za nos, temperatura 38,5 °C . Położyłam się z nim na łóżku, jeszcze chwilę się pouśmiechał i zasnął.

      Rano wycieczka do przychodni i kupa nerwów. Dodam, że zmieniłam w tym dniu przychodnię więc masa papierkowej roboty. Ale w takim stanie nie wyobrażałam sobie jeździć na drugi koniec miasta, dwa razy dziennie do naszej starej przychodni. Wykonanie zastrzyku i znów ten straszliwy płacz. Cały wtorek Norb miał dalej podwyższoną temperaturę, dochodzącą do 39 °C. Najbezpieczniejsze i najwygodniejsze były ręce Mamy, w takim dniu nie mogłam mu tego odmawiać. Wieczorem Norb zaczął już rozrabiać, co było pozytywnym sygnałem :-)

      Mamy czwartek, dzisiaj idziemy do pediatry na kontrolę i może będzie możliwość przejścia na antybiotyk w syropie.

      Musieliśmy zmienić plany na Święta. Ale wolałabym odwołać całe Święta niż przechodzić jeszcze raz to samo, czy nawet narażać Norba na jakieś inne "zarazy". Gdy dziecko choruje cały inny świat przestaje istnieć.



       Zdrowiej TYGRYSIE!!











14 komentarzy:

  1. Zgadzam się, gdy dziecko choruje nic i nikt się nie liczy, my na szczęście nie odczuliśmy ząbkowania, córcia byłą bardzo dzielna, za to chorobę poważną spędzoną na oddziale szpitalnym mamy za sobą...biedny Norbercik...ileż musiał sie nacierpieć...my rodzice wiemy że to dla dobra dziecka, choć serce nam się kraja widząc płacz...na prawdę Wam współczuję;( szybciutkiego powrotu do zdrówka...uściski

    OdpowiedzUsuń
  2. aż się zatrzęsłam...
    współczuję tych przeżyć. zdrowia życzę Tygrysowi! :***a mamę Tygrysa tulę!

    OdpowiedzUsuń
  3. oj biedny Norbercik. Oby wszystkie zęby szybko wyszły. No pewnie lepiej odłożyć plany i trochę dziecko wyizolować niech dojdzie do siebie. U nas 4 też już widoczne a tu jeszcze wszystkich 2 nie mamy

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedny:( ale się musiał nacierpieć :( Dużo zdrówka życzę Norbercikowi!!! Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  5. straszne przeżycia, współczuję i życzę dużo zdrowia !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu :( Trzymajcie się! Duuuuuuuużo zdrowia życzę! Trzymajcie się.

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże, aż mam łzy w oczach. Strasznie mocno mnie to ruszyło.
    Zdrówka i spokojnych Świąt

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż sama się przeraziłam czytając co Norb musiał przejść. Biedactwo:( Dobrze, że zmieniliście plany, bo po co ma być w takim stanie narażony na inne czyhające gdzieś, nie wiadomo gdzie wirusy. Wracaj szybciutko do zdrowia urwisie:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojjjjj ale mnie ciarki przeszły!! Aż mam ochotę jechać do was i go osobiście utulić!! biedactwo :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki dziewczynki :-)

    Norbuś wrócił do poprzedniego stanu hihi rozrabia na całego. Dzisiaj na wizycie u pediatry nawet dał mi porozmawiać z panią Dr. czyli od razu nie płakał ;-) ale pomogła w tym szafa pełna zabawek na które Norbert patrzył jak w obrazek.

    Z gardełkiem już lepiej. Jutro próbujemy z antybiotykiem doustnym zobaczymy czy przejdzie Młodemu przez gardło. niestety przy tym antybiotyku moze wystąpic odruch wymiotny i wtedy niestety do końca będziemy mieć zastrzyki. Ale jestem dobrej myśli!!

    Tylko jak mu wytłumaczyć, że albo pijemy albo dalej tyłek kujemy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ohhh aż wzdrygnęłam się! Dobrze, że to już PO. Po prostu cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany... a ja sie rozczulam nad naszymi przeziebieniami...oj glupia ja.
    Bardzo mocno zdrowka zycze!Dobrze, ze juz lepiej...
    Sciskam Maluszka!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ściskamy mocno i zdrówka życzymy, dobrze że już najgorsze za Wami:) A Tygrysek bardzo dzielny, ja jak widzę strzykawki to najchętniej uciekałabym jak najdalej;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana solidaryzuję się z Tobą na całej linii. Też musiałam zmienić plany świąteczne, bo Amelka dostała zapalenia oskrzeli :( też bierzemy antybiotyk (ale na szczęście w syropie). Podobne przejścia z temperaturą miałam z Amelką po szczepieniu na odrę, świnkę, różyczkę przez 5 dni nie udało mi się zbić temp. poniżej 38,5 ... wiem co się czuje widząc swoje dziecko rozpalone, ledwo żywe, a termometr wskazuje 40 stopni. Nam w takich chwilach pomagały nie okłady, bo Amelka wyła wówczas wniebogłosy, ale kąpiele. Do wanny nalewałam wody w temperaturze jej ciała (40 stopni) wchodziłam z nią do wanny i jak się zaklimatyzowała to pomału dolewałam zimnej wody schładzając wodę do temp. ok 37 stopni. Pomagało zawsze, czasem na krótko no i jednej nocy kąpałyśmy się kilka razy.
    A jeżeli chodzi o zęby to na pocieszenie powiem Ci, że na pierwszego zęba czekaliśmy 14 miesięcy...sen z powiek mi to zabierało, aż w końcu zaczęły nam wychodzić i co? 8 na raz!!! a zaraz potem kolejne 4 czwórki na raz... Także rozumiem Cię w 100% i przesyłam całą swoją pozytywną energię! DUŻO zdrowia Kochani!!!!

    OdpowiedzUsuń