środa, 18 kwietnia 2012

Szycia pierwsze kroki

Czyli zwierzęta ala Karlitopicasso ...

Od dawna chciałam coś uszyć.

Ale po pierwsze: zdolności brak
po drugie: czasu brak
po trzecie: maszyny brak

W sumie do szycie zmobilizowała mnie wymianka zającowa... tak tak .... pomyślałam aaaaa uszyje coś. Byłam pełna zapału, chęci... burza mózgów.... co?? jak ?? Dodam, że w życiu nie szyłam ;-) Tz kiedyś chciałam uszyć maskotkę małpkę, jak byłam jeszcze w liceum, ale po wycięciu kilku części, wszystko wylądowało w szafie ;-) 

Przekopałam internet w poszukiwaniu inspiracji, kupiłam materiał, nici i dawaj do pracy ;-)


Pierwsza myśl KOT (kociara jestem ;-) )
na sieci trafiłam na bloga dziewczyny ze ślicznymi kotami Pomyskowo

Zdawało się prosty projekt mhm taaaak prosty ;-) Myliłam się !! Bo jak się okazało wyszedł mi straszny Karlitopicasso ;-)

Gdy mąż widział jak bardzo się męczę z ręcznym szyciem (miała to być maskotka dla małego dziecka, więc musiała być zszyta dokładnie parę razy by nic się nie popruło) i gdy byliśmy na zakupach zauważyłam maszyny do szycia w mega promocji, postanowił mi zrobić prezent :-) Ciężko było przejść obok maszyny do szycia za 50 zł (promocja w Tesco -75% ceny) ;-) Do lekkich robótek domowych w sam raz, spisuje się bardzo dobrze.

Przyszedł czas na szycie i .... no właśnie gdzie nitka?? którędy ?? eeee HELP MY!!

Tak, tak, tak przyznaję o pomoc prosiłam męża!!! TAK, facet pokazywał mi jak obsługiwać maszynę.
Moja mama szyła bardzo dużo ale ja jakoś nie załapałam bakcyla, za to mój mąż jak był mały, sam szył ubranka dla swojego misia ;-) 

Niestety sama maszyna nie wystarczyła i kot wyszedł taki jakiś koślawy ;-) doszłam do wniosku, że takiego Karlopicasso nie da się wysłać ;-) Ale pierwsze koty za płoty - dosłownie hehehehe.

Kot rano czekał na Gabi. Jej reakcja bardzo mnie zaskoczyła. Bo od pierwszego spojrzenia go pokochała!!!! Jej oczy i ten uśmiech a już decyzja, że zabierze go do przedszkola zamiast swojego MIAŁ to już powaliła mnie z nóg. Przypomnę, że MIAŁ to kot z którym Gabi się nie rozstawała. Kot dostał imię ROGAL. Mój mąż mówi, że przypomina ta poduszkę dla kierowców, racja i jest bardzo wygodny. Ostatnio na wyjeździe miałam okazję na nim spać ;-) Ma swój urok ;-)




Do zającowej wymiany zaczęłam szukać czegoś prostego i znalazłam słonia - dużo słoni ale najbardziej spodobał mi się ten skrapowisko - tak, wiem że to kartka ;-) a tu znalazłam ślicznego słonika z materiału pracownia-gabrysi . Pozornie słonio też wydawał się prosty ale rzeczywistość była inna ;-) zwłaszcza, że chciałam zrobić szeleszczące uszy co wymagało kilku warstw materiału dla bezpieczeństwa ;-) Co zaskutkowało słoniem z dziwna trąbą, nierównymi, odstającymi uszami i sterczącym ogonem heheheh. CIIIII tak miało być ;-)  Ale Lulu chyba zadowolony ze słonia ;-)


Ostatnio Gabrysia przeglądała zdjęcia i zapytała "Mamo a umiesz uszyć ślimaczka?" Hmmm odpowiedziałam, że mogę spróbować ;-) Tu znalazłam szablon hand-made-hobby

I tak ubiegłej nocy powstał Pan Ślimak :-) Jestem ciekawa reakcji Gabrysi jak wróci wieczorem z basenu ;-)




Przeglądając blogi dziewczyn czasami zbieram szczękę z podłogi jakie cuda tworzą!!




37 komentarzy:

  1. No kochana jak na pierwsze kroki rewelacja...Gabrysia z pewnością będzie zachwycona ślimakiem;)) cudowny jest;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. szyciowy dzień blogowy :D
    Śliczne te Twoje twory :) kup maszynę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaa nie przeczytałaś .... hihi przecież napisałam ze mąż mi kupił i mnie uczył szyć ;-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. hehehe to przez ten uśmiech ;-)
      Gabi chciała by ślimak był uśmiechnięty :-)

      Usuń
  4. Piękne - ślimak jest moim faworytem :) Ja też się musze wziąc w garść. Maszyna stoi i się kurzy... czas zacząć szyć zabawki :) dla Guciorka

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam napisać dokładnie to samo co ambiquity:) Rewelacja, kurczę wszystkie szyją ja też chcę.

    OdpowiedzUsuń
  6. to ja walcze o nasze NAJPIĘKNIEJSZE sloniątko:)
    tytuł jemu się należy:)))

    i w sunie o to chodzi, ja marusze że tez bym chciala coś hand made..ale na marudzeniu się kończy. A Ty proszę :) brawo))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba i służy Lulkowi :-)

      Usuń
  7. No i Ty piszesz, że zdolności brak? No to ciekawa jestem co Ty byś zrobiła gdybyś "miała talent". Dla mnie to Ty jesteś super utalentowana, ja bym w życiu nie zrobiła takiego ślimaka.
    Daj znać jak zareagowała Gabrysia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm reakcja Gabi na ślimaka "Mamo nie podoba mi się niefajny jest " .... i weź tu stawaj na rzęsach ;-)

      Usuń
    2. No coś Ty? Moja Amelka zagląda mi właśnie przez ramię jak czytam Twój post i na widok ślimaka zrobiła wielkie "uuuuuuu" i uśmiech nr 5 :D

      Usuń
    3. na pewno lubi inne zwierzaczki, poprostu
      ech te dzieci ;) :) :)

      Usuń
  8. ej no wikse robicie taka na szycie..albo na robinie nA DRUTACH CZY NA SZYDELKU.. WRRR a ja beztalencie, za to moge kogos wymasowac :D

    Kot smieszny:D ale slimak jest debeściarski i strasznie mi sie podoba a Lulus na pewno ciamka trabe sloniowa i jego sterczacy ogonek:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. drutów i szydełka nie tykam bo w życiu w rękach nie miałam. Ostatnio widziałam taki zestaw dla dzieci do szydełkowania :E kusił mnie :E

      Usuń
  9. jestem pod wrażeniem :) i mówisz, że nie umiesz szyć ? taaaaa ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autentycznie są to moje pierwsze kroki z szyciem :-)
      Dzieci rozwijają :E

      Teraz Gabi chce potworka ... hmmmm

      Usuń
  10. Podziwiam Twój zapał!! Ja bym się nawet bała próbować, a Ty się zdecydowałaś i jakie cuda wyszły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczysz jak Cię dziecko będzie mobilizować do takich prac :-)

      Usuń
    2. Mnie tam nie mobilizują bo mam do tego dwie lewe ręce :)

      Usuń
  11. to może i ja przeproszę maszynę, tylko kiedy? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No dobra, muszę to napisać...
    Czuję się NIEDOCENIONY...
    Z babami to tak zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chodź Cię przytulę :-) JA CIĘ doceniam bo bez Ciebie bym tego nie uszyła!!!!!

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. O wow! Piekna zwierzyna wyszla spod Twych rak!
    Pozazdroscic tylko pozostaje :)
    Slon dla mnie na piedestale stoi- jest rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana, mi kot się baaaaardzo podoba :) A ślimak jest rozkoszny! Ja podziwiam i Ciebie i męża - skarb, co?
    Super Ci się uszyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze świeca szukać faceta co się zna na szyciu ;-) Jak pies załatwił nam wypoczynek to sam przyszywał łaty i to tak że prawie nie było widać ze coś było cerowane i zaszywane ;-)

      Usuń
  16. wszystkie fajne :D. Kurdele też muszę się wziąść za to szycie ale ciężko jak pod drzwiami siedzi Adaś i jęczy żeby go wpuścić do pokoju z maszyną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja szyłam w nocy jak już dzieciaki spały :-)

      Usuń
  17. świetnie sobie poradziłaś jak na pierwsze razy! Kot cudny i najważniejsze że Gabrysi przypadł do gustu.
    Przyznam się, że ja mam w domu maszynę po babci. Marzy mi się, żeby zacząć, ale brakuje mi czasu. Ona zajmuje dużo miejsca i podejrzewam, że z przygotowaniem jej do pracy będzie dużo zamieszania. Podziwiam więc Twoją determinację i to, że spełniłaś swoje marzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Super te zabawki :) Ja wywiozłam maszynę do mamy, więc nawet jakby przyszła mi ochota, to daremna. Na szycie w rękach już się nie piszę.

    OdpowiedzUsuń
  19. pięknie sobie poradziłaś :) nie wiem tylko, czy futrzak szczęśliwy, że mu zastępstwo uszyłaś ;)

    OdpowiedzUsuń