poniedziałek, 8 października 2012

Idealny dzień z życia szczęśliwego brzuszka & KONKURS!!

Witam poniedziałkowo!!


Jak tam po weekendzie??
Konkursik na dzień dobry by dobrze zacząć tydzień ??


Ale z tym musimy jeszcze chwilkę poczekać (patrz tekst poniżej ;-) )


Kiedy w domu pojawia się maluszek rodzice są najszczęśliwsi na świecie. Kiedy Nasz bąbel nie ma problemów z brzuszkiem dni są bardziej kolorowe i radosne. Nic nie zakłóca nam zabawy, wspólnych beztroskich chwil. Niestety kolki, zaparcia i inne dolegliwości brzuszkowe sieją postrach wśród młodych mam. Dlatego gdy karmimy piersią dokładnie studiujemy menu, żeby nie zaszkodzić maleństwu. Tak samo ważny jest wybór mleka, które podajemy jako mleko następne. U nas to właśnie Bebiko przebiło wszystkie mleka, położyło je na łopatki, najpierw przy Gabi, która miała kolki i wieczorami stawaliśmy na rzęsach by jej pomóc. A później przy Norbercie, który także miał delikatny brzunio i skłonności do alergii. Dlatego z miłą chęcią wzięłam udział w akcji „Zadowolony brzuszek – uśmiechnięty maluszek.” Bebiko znam, u nas się sprawdziło więc mogę je z czystym sumieniem polecić. Obecnie na rynku pojawiło się nowe mleko Bebiko Comfort 2 dla dzieciaczków powyżej 6 miesiąca ze skłonnościami do kolek i zaparć.



Uwierzcie mi kolki i problemy brzuszkowe u takich maluchów to naprawdę coś czego chce uniknąć każda Mama!! I tu trzeba działać szybko i sprawnie. Dlatego warto znać produkty, które mogą pomóc naszym pociechom.

Jak wygląda idealny dzień gdy maluszek ma zdrowy, uśmiechnięty brzuszek ??

Co możemy robić ??

Pytanie czego nie możemy - chyba tylko tego na co zabraknie nam czasu. Bo gdy maluszek ma zdrowy brzuszek dni upływają pod znakiem intensywnych zabaw, śmiechu, spotkań na placach zabaw, w parkach, na zakupach, na plotkach przy kawie. Uśmiechnięte dziecko jest idealnym towarzyszem zabaw! A i mama ma więcej czasu "dla siebie". I dziadkowie bez obaw zostaną z takim uśmiechniętym szkrabem, w pilnych sprawach poratuje nas przyjaciółka, która posiedzi z dzieckiem.

Udacie się ze mną w podróż wehikułem czasu ??



Jeden zdrowy brzuszek - cofamy się jakieś 2,5 roku do tyłu.

Otwieram oczy, za oknem szumi deszcz, mimo to sama uśmiecham się do siebie - nie ma to jak cała przespana noc. Wypoczęta mama to szczęśliwa mama, czyż nie? Mój uśmiech staje się coraz szerszy gdy za głową słyszę radosne gaworzenie i popiskiwanie dobiegające z łóżeczka. Oho czas wstawać - Gabi się obudziła. Ale może jeszcze chwilkę poleżę skoro tak ładnie zajęła się karuzelą? A tam, podchodzę, córka wita mnie najcudowniejszym uśmiechem na świecie.
Brzdącu - co dzisiaj robimy ?
Zerkam w stronę okna - dalej pada deszcz. Ale śmiech Gabi odwraca moją uwagę. Wyciąga do mnie ręce, przebierając nóżkami - tak tak pora na śniadanie, przecież to najważniejszy posiłek dnia. Nie ma to jak pyszne mleczko. Po śniadanku nastawiamy obiadek, i zajmiemy się zabawą. Układanie klocków, turlanie piłeczek, turlanie się Gabi do celu, trochę gimnastyki na brzuchu i próby pełzania za kotem. A co to? muzyka? Kto tak ładnie się kołysze? Tancerka nam rośnie, mama biegnie po aparat. Czas płynie tak beztrosko, że o mało nie przypaliłam obiadu. Ale by było. Zaraz pora drzemki, widzę że deszcz przestał padać więc może wyjdziemy na dwór ? Na dworze lepiej się śpi.
Dzwoni telefon - to ciocia Madzia i już mamy plan działania. Spacer po parku i wyprawa na babski wypad do klubu dziecięcego. Czyli drzemka na dworze dla zdrowia i urody a później moc zabawy z dzieciakami, czy potrzeba więcej do szczęścia?. Butla w łapki - tak tak uczymy się samodzielności, odbijanko, ubieranko i już zasypiasz. Śpisz spokojnie, uwielbiam na Ciebie patrzeć. Uśmiechasz się przez sen widać Twoje zadowolenie, zawsze mnie zastanawiało czy takie maluszki mają sny, co im się śni.
Zrobiła się piękna pogoda, spacer udany, nie mogło być inaczej. Dotarłyśmy do klubu teraz pora na ploty i chwilę relaksu dla mamy, a Ty grzecznie się pobawisz. Już widzę jak Ci się oczka śmieją jak zobaczyłaś Julę i Nelę. Niby takie małe, a już tak związane. Gabi naśladuje w zabawach starsze koleżanki. Basen z kulkami to istna frajda, a te duże poduchy - o jak słodko przytulasz się do tej biedronki. Babskie wypady z dziećmi ładują mi akumulatorki a i Ty masz więcej rozrywki, a nie tylko mama i mama. Już się czołgasz do Cioci ... no ładnie! Czyżby mama była zazdrosna ?
Wspólny obiadek, widać że humorki dopisują. Teraz siadamy w kółeczku i będziemy śpiewać piosenki z pokazywaniem, prawda że super zabawa? Pada propozycja pójścia do galerii na shopping, ale nie nie, my przecież dzisiaj mamy jeszcze basen. Kto się uwielbia pluskać? No kto ?? GABI! O jak ryba w wodzie. W drodze na basen ucinasz sobie drzemkę, by wyspana i radosna wskoczyć do wody. Łapiemy kuleczki, łapiemy i wrzucamy do koszyka.  A teraz troszkę popływamy na desce i z makaronem. Zanurkujemy ? Damy radę? Jasne !! Po basenie w kojcu w przebieralni zajmujesz się "rozmową" z innymi uczestnikami kursu pływania dla najmłodszych a mama znów ma chwilkę by poplotkować. Powrót do domu, mama ćwiczy głosik zabawiając Cię piosenkami - radośnie podrygujesz w foteliku - wesoły autobus - to nic, że kierowca siedzący w aucie dziwnie na mnie patrzy - a co pośpiewać sobie nie mogę ?.
Dotarłyśmy do domciu o zobacz światełko się pali, pewnie Tata już wrócił. Otwieramy drzwi i ... mało mi z rąk nie wyskoczysz - Tata w domu czyli pora na najfajniejszą zabawę. Mama w tym czasie szykuje kolacje. Z pokoju zabaw dochodzą dźwięki niczym z wesołego miasteczka, przemykam po cichu by Was podejrzeć. Nie ma nic wspanialszego niż obraz Taty bawiącego się z dzieckiem, łzy stają mi w oczach tak bardzo Was kocham!
Teraz chwila wyciszenia. Sadzam Cię u siebie na kolankach i zaczynamy czytać bajeczkę na dobranoc. Nie - książek się nie je! Ach Ty mój mały gryzoniu. Ktoś tu już trze oczka, chyba pora spać. Pyszna kolacyjka, chwila przytulania w ramionach Mamy lub Taty, całuski i bzium do łóżeczka. Przytulasz się do swojego pluszowego kotka. Mama zawisa nad łóżeczkiem, bo nie potrafi tak odejść. Patrzysz na mnie przymykając oczka, uśmiechasz się spokojnie. Wiem, że niczego Ci nie brakuje. Zasypiasz i wiem, że będziesz spokojnie spała do rana, nic nie zakłóci Twojego snu. A Mama? ... a Mama ma chwile dla siebie to może książka?? Może jakiś film? A może z Tatą zagramy w scrabble? A może chwila w domowym spa?? Tyle możliwości gdy Mama jest spokojna o brzuszek swojego maluszka.

Mała Gabi :-))

Fajnie jest tak wrócić wspomnieniami do takich czasów ale to nie koniec!


Wsiadamy do wehikułu i cofamy się na chwilkę o jakieś 1,5 roku od chwili obecnej bo co dwa zdrowe brzuszki to nie jeden

Wchodzimy do pokoju i co widzimy ?? Gabrysia siedzi i próbuje dopasować klocki, w kołysce obok słychać próby gaworzenia - to mały Norbuś! Te chwile były bardzo ważne byście obydwoje mieli zdrowe brzuszki. Dlaczego ?
Gdy w domu pojawia się młodsze rodzeństwo, wtedy szczególnie należy zadbać o te starszaki! Musimy im pokazać, że mimo wielkiej zmiany - bo pojawienie się rodzeństwa jest naprawdę wielkim przeżyciem dla starszego dziecka - dać mu poczucie bezpieczeństwa, dużo zainteresowania i tłumaczyć, że tak naprawdę teraz będzie jeszcze lepiej, jeszcze fajniej a rodzice kochają Go tak samo jak wcześniej. Ważne jest to, by takiemu starszakowi poświęcać dużo czasu a jest to możliwe i proste gdy ten mały szkrabik jest spokojny. Wiadomo jak dziecka brzuszek nie męczy to i się zabawić potrafi patrząc na zabawki, matę czy karuzelę. Nic mu nie przeszkadza to i jest ciekawy świata. Nie straszy Ciotek będących w ciąży ;-) (Tak, tak Norbuś poważnie kiedyś wystraszył ciocię Iwonkę będącą w ciąży swoimi płaczami ;-) ale to inna historia ;-) )

Podbiega do mnie Gabi z grzechotką. Chcesz pokazać ją Norbusiowi? Chodź. Zobacz jaki On jest malutki, Ty też taka byłaś. Jak się macha grzechotką, pokażesz braciszkowi? Pięknie. Chodź Mama Ci pokaże jak Ty byłaś taka malusia. Włączamy telewizor i mama włącza płytkę z filmikami z okresu jak Ty byłaś taka malutka, dalej jesteś ale jednocześnie jesteś już taka duża a masz niespełna dwa latka. Cały czas zerkasz na brata mimo iż jesteś bardzo ostrożna. Nagle Norbowi wypada smoczek, co od razu zauważasz, podchodzisz i podajesz zgubę. Mama jest Ciebie taka dumna.

Opiekuńcza siostra


Ale ok koniec, wracamy do obecnego idealnego dnia.

Sobota, ptaszki ćwierkają i nagle bach dostaję poduszką - poranna bitwa na poduszki w wykonaniu naszych szkrabów. To sobie pospałam. Nasze biedne łóżko przeżywa testy trampolinowe. Dobra dobra już wstaję! Zerkam na zegarek 6:15, plusem jest to, że mamy więcej czasu na wszelkiego rodzaju zabawy. Uciekamy do kuchni szykować śniadanko. Gabi smaruje chlebek masełkiem a Norbert stara się układać szynkę i ser do tego butla i kubas mleka. Po pysznym śniadanku jeszcze za wcześnie by wybrać się na plac zabaw - pada propozycja malowania farbami. Ok folia, fartuszki, woda, farby, kartki, pędzelki i chwila czasu dla MAMY! Kawka i zajrzymy do świata blogowego co tam słychać. Czytając artykuły dziewczyn, słyszę ciche śmiechy, wyglądam zza monitora i szczęka opada uderzając o klawiaturę - zamiast dzieci mam niebieskie smerfy!!
/
Urocze prawda ?? ;-)

Całe buzie niebieskie od farbek, wiedziałam że ta cisza jest podejrzana. Szybkie czyszczenie buziek i już bierzemy hulajnogę, foremki i ciężarówkę. Tak tak wyprawa na plac zabaw wymaga wyposażenia. Mama zaopatrzona w książkę wystawia się do słoneczka jednocześnie zerkając na szkraby przekopujące piaskownicę - teraz to piaskowe ludziki :-) Walka o hulajnogę? Nie to Gabi uczy Norberta jak się jeździ i wciska mu kask na głowę. Dzieciaki zbieramy się na drugie śniadanie i ruszamy na warsztaty. Norbert butla w łapki, ładujemy się do wózka, Gabrysia dzielny szkrab idzie dzielnie obok Mamy. Ruszamy na wyprawę autobusową na warsztaty muzyczne dla dzieci. Istny koncert muzyczny, kreatywne zabawy, tańce i poznawanie różnych instrumentów muzycznych. Mama też tańczy w stonodze. Wszyscy z bananowym uśmiechem wychodzimy z warsztatów. O zobaczcie Tata po nas przyjechał! Jedziemy do spa trochę popływać dołączą do nas Ciocia Madzia i Ciocia Sylwia z dzieciakami, bo w grupie zawsze raźniej :-) Na basenie istne szaleństwa, skoki do wody, zjeżdżalnie a maluchy - Norbert z Mikołajem w kółkach okładają się piankowymi makaronami. Wypluskani, wysuszeni i zrelaksowani udajemy się na obiadek. W restauracji dzieci zajęły się pięknie posiłkiem a później zabawą w specjalnie przygotowanym kąciku zabaw. My możemy spokojnie porozmawiać, pośmiać się. Pada pomysł wykorzystania Tatusiów. Seans w jaskini solnej z dzieciakami dobrze im zrobi a Mamusie w tym czasie wymkną się na manicure. Diabelski plan, nie?? Wiedząc, że dzieciaki spokojnie będą się bawić możemy się zrelaksować i nadrobić zaległości w plotkach (jakoś dużo tych babskich plotek ;-) ) Wieczór spędzamy na grillu u Cioci Sylwii. Wujek Piotrek wyciągnął namioty, zjeżdżalnie i dmuchany zamek, wszystko dopełnia góra piachu - istne szaleństwo. Zastanawiam się skąd te dzieci biorą tyle energii... ze zdrowego brzuszka? Wracamy do domu. Szybka kąpiel, oczywiście pół łazienki zalanej a ściany pełne piany bo najnowszym hitem jest przybijanie piątek z łapek pełnych pianki. Bieg do sypialni, Norbert ładuje się do łóżka Gabi, nie chcą dzisiaj spać oddzielnie, obiecują że będą grzecznie leżeć. HAHA już to widzę ale ok. Ku mojemu zdziwieniu dzieci spokojnie słuchają bajki o przygodach misia ze stumilowego lasu. Obserwuję jak zasypiają.


Teraz gdy już smacznie śpią sama mogę oddać się lekturze, parzę sobie ulubioną herbatę, siadam w wygodnym fotelu. Zbieram siły na kolejny dzień pełen zabawy.

Jeśli nasze dziecko ma zdrowy brzuszek nawet najbardziej ponury dzień jest pełen śmiechu i pozytywnej energii. Tego życzę każdej mamie!!

Jak to jest u Was??

Jak wygląda Wasz idealny dzień ??


Ogłaszam konkurs idealnego dnia ze zdrowym brzuszkiem


Zaczynamy już teraz 8 października,

zgłoszenia przyjmuję do 15 października do godz. 23:59

Regulamin konkursu do wglądu TUTAJ "klik"


Jak zawalczyć o nagrodę?

Pod powyższym wpisem należy dodać komentarz w którym opisujecie swój idealny dzień ze zdrowym brzuszkiem Waszego Maleństwa.
Styl dowolny.
Proszę pamiętać o podpisaniu komentarza by nie było problemów z identyfikacją zwycięzcy.

W ciągu dwóch dni od zakończenia konkursu wybiorę nie jeden ale dwa najciekawsze teksty, które zostaną nagrodzone termometrem ufundowanym przez Bebiko. 



Prawda, że warto ??? :-)

Będzie mi miło jeśli dodacie mój blog do obserwowanych :-) ale nie jest to konieczne.


Życzę Wam udanej zabawy :-) i czekam na Wasze teksty!

Powodzenia!

26 komentarzy:

  1. U nas na razie nie było jeszcze żadnych problemów z brzuszkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko pozazdrościć :-) także opisanie idealnego dnia nie powinno być problemem :-) zapraszam :-))

      Usuń
  2. Jestem młodą ...... babcią dwójki wspaniałych dzieciaków - 2 i 3 latka. Dzień bez problemów brzuszkowych czy innych zdrowotnych to wspaniały dzień nie tylko dla mam dzieci i tatusiów, ale i dziadkowie są szczęśliwi ;D jak wygląda taki dzień - jest zwariowany i wszystko staje na głowie ;D Najpierw dokładne sprzątanie domu, bo przecież maluchy bawią się na poziomie podłogi. Potem szykowanie pysznego obiadku i smakołyków dala dzieci i dorosłych i wyglądanie przez okno, czy już przyjechały. Wreszcie są!!!!! Harmider, hałas, śmiechy. Dom znów ożył jak kiedyś, a może jeszcze bardziej? W centrum zainteresowania są maluchy: opowiadają, śmieją się śpiewają. W końcu wspólnie zasiadamy do stołu. Dzieci tak jak mogą samodzielnie lub z małą pomocą mamusi i tatusia zjadają obiadek. Sama radość jak dziecko je bez marudzenia. Po obiadku naczynia do zmywarki i wszyscy na poobiednią kawkę i herbatkę wychodzimy na dwór. Dorośli zasiadają przy stoliku, a dzieci bawią się na trawce i w piaskownicy. Potem trochę gry w piłkę, chodzenie po ogródku oglądanie i wąchanie kwiatków, obserwowanie owadów i kota wylegującego się na słoneczku. Piękne słoneczne niedzielne popołudnie, wokół uśmiechnięta szczęśliwa rodzina. To sama radość i poczucie spokojnej beztroski. Gdy zbliża się wieczór, trzeba żegnać się z wnuczętami. Ładują się wszyscy do samochodu. Dzieciaczki machają łapkami i przesyłają buziaki. Odjeżdżają, robi się cicho. Wracamy do domu .... sajgon .... Zabieramy się znów za porządki, ale jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni z przyjemnie spędzonego dnia z dziećmi i wnuczętami. Gdy zdrowie dopisuje szczególnie tym najukochańszym najmniejszym członkom rodziny wszyscy są szczęśliwi i mamy ochotę na wiele wysiłków by wesoło spędzić dzień. Pozdrawiam wszystkie mamy i babcie czytające fajne blogi jak ten.
    Babcia Viola z Lublina
    kontakt violetta_o@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem mamą!To brzmi dumnie!Jestem podwójną mamą!To dwa wspaniałe powody do dumy!Moje małe urwisy mają 2 latka i 7 miesięcy oraz 3 miesiące. Na szczęście maluszki nie miały nigdy typowej kolki, więc pod tym względem się nam udało…ale bolące brzuszki to nie tylko kolka. Taki dokuczający brzuszek może nie tylko zepsuć wspaniały dzień, ale także zwiastować chorobę. Kiedyś, jak jeszcze byłam w ciąży z młodszym synkiem, zabraliśmy po obiadku starszą córeczkę do kawiarni na rurki z kremem (uwielbia je). Niestety u małej właśnie zaczynała się infekcja, ale jej objawy jeszcze nie były widoczne. Przewód pokarmowy był już jednak podrażniony…nie dość,że córeczka jakoś niechętnie zabrała się za swoją rurkę (choć oczami ją pożerała) to jeszcze cała zawartość małego brzuszka wylądowała na dziecku i skórzanych kanapach kawiarni…upss…dziecko się przestraszyło, rodzice nieco stremowali a wyjście trzeba było zakończyć, bo mama nie przewidziała takiego rozwoju wydarzeń i trzeba było wracać po czyste ubranka. Jeszcze gorszy jest ból brzuszka u noworodka. Jego sygnałem jest płacz rozdzierający serce i to spojrzenie w oczy mamy pełne bólu i cierpienia wołające pomóż mi. I choć się staramy pomóc nie zawsze możemy, płaczemy z bezsilności i bezradności razem z maleństwem. Na szczęście bóle brzuszka u maluszka mamy już za sobą i coraz częściej możemy się cieszyć takimi dniami, jak niedawny sobotni wyjazd do Nałęczowa na kasztany. Cudowny, rodzinny i spokojny dzień, nie pozbawiony wrażeń. W tamtą sobotę wszyscy się wyspaliśmy, bo w zasadzie pogoda w poprzednie dni nie zachęcała do wyjazdów, więc planów nie mieliśmy. Tymczasem powitało nas piękne jesienne słoneczko. Na dworze cieplutko. Szybka decyzja - po wcześniejszym obiadku wyruszamy w drogę…jak ja lubię takie spontaniczne wyjazdy. Córka była podekscytowana faktem, że będzie zbierać kasztany…całą drogę w samochodzie śpiewała, opowiadała i dopytywała się, czy potem zrobimy kasztanowe ludziki. Wreszcie dojechaliśmy, synek w drodze zasnął, więc tylko go przenieśliśmy do wózeczka, tata z nim wędrował a my w parku szukałyśmy kasztanów, które wrzucałyśmy do papierowej torby. Ileż było radości…mama przypomniała sobie swoje dzieciństwo, a córeczka spędziła radosne chwile tylko z mamusią, których mamy dużo mniej po przyjściu na świat braciszka. Oooo…spójrz żabko pod tamto drzewo,czy tam nie ma kasztana?Oooo…mamusiu,znalazłam kasztana, wrzucę go do torby a potem zrobimy ludziki, tak? Tato,tato…zobacz,ile mam kasztanów. Wspólny czas mijał bardzo szybko….synek zrobił się głodny, więc czas go było dyskretnie nakarmić….a w tym czasie Natalka z tatusiem znaleźli plac zabaw i się dobrze bawili. Potem obowiązkowe zdjęcia z kaczuszkami i odrobina przyjemności z Wedlowską czekoladą ;-) Droga powrotna upłynęła nam szybko i w spokoju, bo dzieci po solidnej dawce świeżego powietrza i wrażeniach, usnęły. I wiecie, co? Choć wróciliśmy dosyć późno i czas było już kąpać maluchy, to mimo wszystko zdążyliśmy jeszcze zrobić jednego kasztanowego ludzika…a potem wszyscy smacznie zasnęliśmy.
    Pozdrawiam gorąco,
    mama Marta
    mail: mrt_a-portal@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam serdecznie do zabawy na Babylandii.
    Do wygrania aż 5 zestawów "Gryzmołów" od Czuczu :)
    Szczegóły tutaj:

    http://babylandiaa.blogspot.com/2012/09/konkurs-z-czuczu.html

    Lub na Candy w którym do wygrania ciekawa książka dla dzieci i kilka dodatków :)
    Jeśli macie ochotę wziać udział zaglądnijcie tutaj:

    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/08/urodzinowe-candy.html

    Z góry przepraszam za spam...
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  5. Komentarz dodany przez Anonimy, podpisane jako "Babcia Viola z Lublina" i "mama Marta" to te same osoby !!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem skąd taki wniosek bo obie Panie znam osobiście i nawet nie są ze sobą spokrewnione ... Anonimie - kim jesteś??

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. po ogólnej budowie wypowiedzi, a zakończenie niemalże identyczne.
      O to tym lepiej, konkurs już przesądzony , znamy już zwycięzców:P

      Usuń
    4. Drogi Anonimie dla mnie zakończenie postów jest różne ;-) a to że niektóre mamy się znają to oczywiste bo nawet poznając się na blogach są organizowane spotkania blogowiczek ;-), spotkania forumowe, regionalne ;-) Jeśli czyta się czyjegoś bloga i się go komentuje to autor "zna" dane osoby :-)

      Usuń
    5. No cóż, przykro mi, że ktoś nie znając osób piszących wypowiada się na ich temat. Mój wpis jak do tej pory jest jedynym wpisem na tym blogu. Nie rzuca się oskarżeń bezpodstawnie. Style pisania mogą być podobne do siebie jak wiele wydarzeń i dni w życiu. A na zakup termometru mnie stać i nie muszę zniżać się do takich podstępów. Ten konkurs ma chyba kojarzyć się z przyjemnością i współzawodnictwem a nie z zażartą walką. Nie wiem czy dotrze to do tego Anonima, a chciałabym!!!!
      I jeszcze dodam, że nie znam Mamy Marty
      Babcia Viola z Lublina

      Usuń
  6. dla mnie idealny dzień bez problemów brzuszkowych to taki dzień, w którym mimo wszystko i pomimo jakichkolwiek dolegliwości moje dziecko się usmiecha od ucha do ucha:)
    Nie wiem czy zostane zrozumiana, ale chodzi mi o to,że idealny dzien to taki, że wstajemy rano, i zyjemy pełnia zycia przez cały dzień. Bierzemy garściami z niego co tylko sie da.
    Ja jako rodzic wiem, że dolegliwości brzuszkowe dosięgaja każdego z nas, nie tylko dziecko i jest to normalne, ale idealny dzien bez bólu to dzień wspaniały, którego tak naprawdę nie trzeba opisywac godzina po godzinie.
    Taki dzień to ten wartościowy, który na długo zapadnie w naszej pamięci jako ten radosny , który przez nasze dzieciatko został spędzony w gronie najbliższych, taki, który spędziliśmy razem na zabawie, wygłupach i bylismy szczęśliwie, nie przejomwaliśmy się bólem, którego nie było :)

    nika85@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój wymarzony dzień z dzieckiem bez problemów brzuszkowych to aktywny dzień poza domem. Gdy brzuszek boli raczej nie ma sensu oddalać się od domu i męczyć malucha zaś gdy brzuszek w dobrej formie wybywamy!
    Nasz budżet dość mocno ogranicza możliwości ale miejsc do zwiedzenia razem w okolicy mamy mnóstwo. Gdy pogoda dopisuje,z samego rana po śniadanku wybieramy gdzie by tu dziś pójść. Butla z ciepłą wodą w termosie,odmierzona ilość mleczka w słoiczkach,obiadek,coś na ząb dla mnie i w drogę. Wózek na pompowanych kołach świetnie sprawdza się w każdym terenie. I tak poznajemy razem nasz piękny okalający osiedlę las,nasze miasto, które kryje wiele pięknych miejsc a nawet sąsiadujące z nami miejscowości. Jestem potwornym włóczykijem i córka jest dla mnie wspaniałym kompanem, któremu pokazuję świat,każdy spacer to dla nas przygoda,nowe doświadczenie,uczymy się też w tym czasie siebie nawzajem. Gdy po całym dniu wrócimy do domu po ciepłej kąpieli i z napełnionymi brzuszkami zasypiamy razem z nadzieją na kolejny wspaniały dzień.


    jolcia1984
    jolcia1984@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Idealny dzień ze zdrowym brzuszkiem… Hmmm, u nas pierwszy taki dzień to był 26 październik ubiegłego roku – mój synek Kubuś miał wtedy 2 m-ce i 11 dni. Ciężko wspominać czas przed ta datą. Nie było łatwo ani synkowi, ani nam – Rodzicom. Zwłaszcza, że od urodzenia synek zmagał się z nawracającymi infekcjami układu moczowego, które dodatkowo przyprawiały go o potężne bóle, nie tylko brzuszka.. Do ukończenia 3 m-cy był 2 razy w szpitalu, przeszedł 3 kuracje antybiotykiem, potem przez długi czas był na lekach mających wyjaławiać układ moczowy. Niestety, ale wszystkie te leki obciążały delikatny, niemowlęcy brzuszek. No i te kolki  Już nie pamiętam, ile razy wspólnie z mężem modliliśmy się, „żeby Kubuś dziś nie płakał, żeby go nie bolało”… Żeby przespał spokojnie jedno popołudnie.. Najgorsza była chyba właśnie ta bezsilność. Patrzeć, jak dziecko cierpi i nie potrafić mu pomóc. I jeszcze ten wzrok – wzrok niemowlęcia, które niby jeszcze nie skupia wzroku na niczym.. A tu patrzy z taką żałością prosto w moje i męża oczy, prosząc o pomoc… Te oczy długo mnie prześladowały, powodując ścisk serca i żal za bezsilność. Podczas drugiego pobytu w szpitalu pielęgniarki nauczyły mnie, jak właściwie masować niemowlęcy brzuszek, pokazały receptory na dziecięcych stópkach, których uciskanie przez 30 minut ułatwiało dzieciom odejście gazów, a tym samym ulgę w kolce. Nauczyły, kiedy podawać kropelki i w sytuacjach krytycznych – jak odgazować dziecko np. kateterkiem. Wszystko to stosowaliśmy w domu, ale kolka nadal trwała. Zaczynało się ok. 15ej i kończyło.. o 23, czasem koło północy – kiedy padnięty z bólu synek po prostu zasypiał ze zmęczenia. Aż tu nagle przyszedł właśnie ten wymarzony dzień, Idealny Dzień Ze Zdrowym Brzuszkiem Kubusia – wspomniany 26 października. Pamiętam, że synek leżał na macie, wodząc oczyma za zabawkami. Zbliżała się 15, więc z niepokojem czekała na początek bólu i płaczu. Tym bardziej, że tego dnia mąż miał być później. Synek leżał i leżał, ja chodziłam z pokoju do pokoju próbując zająć się czymś pożytecznym. Minęła 15 i … nic  Kubuś przeciągał się, trochę ze zmęczenia, może trochę z głodu. Nakarmiłam głodomorka i na chwilkę wyszłam z pokoju. Co ujrzałam po powrocie? Słodko śpiącego maluszka  Łzy stanęły mi w oczach, ale bałam się mieć nadzieję.. Przysiadłam gdzieś niedaleko i tak siedziałam i patrzyłam na swojego śpiącego spokojnie synka. Jak ja potrzebowałam wtedy takiego widoku!! Nic go nie bolało, nie płakał, nie prosił oczyma o pomoc.. Spóźniony maż zastał mnie przy Kubusiu i nie mógł uwierzyć w tę ciszę w domu  Pamiętam, że po przebudzeniu się synka leżeliśmy całą trójeczką na łóżku pełni radości i ufni, że może już, już niedługo wszystko będzie dobrze… To był właśnie nasz Wymarzony, Idealny Dzień Ze Zdrowym Brzuszkiem.!! Ktoś powie – co w nim takiego wyjątkowego? A no to wie tylko ten, kto przeżył ze swoim dzieckiem kolki, płacze i podobne zmagania. Kto wie, jak cierpi dziecko, jak bezsilni są jego rodzice i jak ciężkie jest to dla nich. Oczywiście, później jeszcze kilkukrotnie Kubuś miał napady kolki, ale już lżejsze i pojawiające się coraz rzadziej, aż wreszcie ustały całkowicie. Teraz ma prawie 14 m-cy i jest baaaardzo pogodnym i wesołym łobuziakiem. O bólu na szczęście nie pamięta 

    Dodatkowo, za 3 miesiące Kubus zostanie Starszym Braciszkiem Natalki. I już teraz w duchu modlę się, by córeczka nie miała takich przejść z brzuszkiem jak Kubuś. By już od pierwszego dnia na tym świecie każdy dzień był dla niej Dniem Zdrowego Brzuszka 

    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam wpisać maila: ebola_21@poczta.onet.pl :)

      Usuń
  9. Kiedy moja 18 miesięczna Nadia tylko wstanie
    wita się z z pieskiem a potem pędzi na śniadanie,
    Woła "am am mama" i siada przy kuchennym stoliku
    od jakiegoś czasu nie chce siedzieć w dziecięcym foteliku,
    Później idziemy na krótki spacerek-taki mamy plan działania
    na drugie śniadanie zabieramy ze sobą coś do schrupania,
    Czasem kanapeczkę, jabłuszko i soczek owocowy
    a czasem gotowy deserek-taki słoiczkowy,
    Wracamy dopiero na obiadzik bo szkoda nam słoneczka
    zawsze jest udana ta nasza krótka wycieczka,
    Nadusia je zupkę, potem drugie danie
    a potem wybiera się na jednogodzinne spanie:)
    Po drzemce jakaś przekąska i znów krótki spacerek
    czasem w wózku a czasem bierzemy różowy rowerek,
    Idziemy na plac zabaw, tam są huśtawki i piaskownica
    Nadia spotyka rówieśników a mama innego rodzica,
    Gdy wracam do domku jemy podwieczorek
    i z zabawkami otwieramy "Magiczny worek"
    Tak go nazywamy bo w nim cuda niespotykane
    lale, misie, kredki, autka też i klocki drewniane,
    Robimy przyjęcie dla Misia, Kaczorka i Lali
    oni przez cały dzień na nas czekali,
    Budujemy domy z klocków i stawiamy wieże
    z nazbieranych kasztanów robimy ludki i jeże,
    Później idziemy na "ciap ciap" czyli kąpanie
    Nadię wyciągnąć z wody to nie małe wyzwanie,
    W wannie są kubki, "przelewajki" i "tasie"
    na szybkim myciu główki mama najlepiej zna się,
    Potem robimy kolację, zawsze coś pysznego,
    z kanapek zwierzątka i domki, zawsze coś innego,
    Czytanie kilku bajeczek później następuje
    zazwyczaj tata z radością się tym zajmuje,
    Ostatnio to Nadia czyta rodzicom i Panu Hipciowi
    i tak dzień bez problemów brzuszkowych zbliża się ku końcowi,
    Nadusia w końcu zasypia i przez sen się uśmiecha
    szczęśliwe dziecko to dla rodziców wielka uciecha,
    Nie mamy problemów z małym brzuszkiem bo mama dba o dietę
    wszak tata wziął na żonę mądrą kobietę:)
    Ona dużo czyta o jadłospisie maluszka
    i troszczy się o to co wpada do Nadusi brzuszka:,
    Dzięki temu nasza córcia ma same dni radości
    a uśmiech zawsze na jej buzi gości.
    email. piniek11@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten wierszyk już wygrał gdzieś,proszę wziąć to pod uwagę i dać szansę innym:/

      Usuń
  10. Mamy taki termometr, jest bardzo dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Za górami,za lasami
    mieszka Dorotka wraz z rodzicami.
    Czasem pojawiał się problem brzuszkowy
    lecz mama znalazła nań sposób zdrowy.
    Codziennie rano,gdy Dorotka wstaje
    mama podaje mleczko Bebiko na śniadanie.
    Takie śniadanie to sposób nowy
    by zlikwidować każdy problem brzuszkowy.
    Odkąd Dorotka pije to mleczko,
    zdrowe,szczęśliwe jest z niej dziecko.
    Po śniadanku nie ma zamartwiania,
    za to jest radość i czas brykania.
    Mała szaleje,bawi się z mamą,
    i nie ma końca wesołym zabawom.
    Potem przychodzi pora na obiadek,
    a po obiadku spokojne spanie.
    Gdy córcia się budzi idziemy na spacerek,
    zabieramy laleczkę,misia i rowerek.
    Potem w parku razem z innymi się bawimy,
    a gdy ktoś ma problem z brzuszkiem,Bebiko chwalimy.
    Zbieramy kasztany,liście,skarbów pełen mamy worek,
    szczęśliwe wracamy do domu na podwieczorek.
    Razem przyrządzamy sobie coś pysznego,
    i popijamy szklanką Bebiko ulubionego.
    Po podwieczorku bawimy się z Azorem,
    karmimy go i głaszczemy aż merda zadowolony ogonem.
    Potem jeszcze razem kredkami rysujemy,
    a czasem farbkami w bloku malujemy.
    W końcu przychodzi pora na kąpanie,
    wieczorynka,kolacja i spokojne spanie:)

    Justyna Kurek z Dorotką

    OdpowiedzUsuń
  12. Masowanie brzuszka codziennie rano u maluszka. email dominiczka211@autograf.pl Dominika Górska.

    OdpowiedzUsuń
  13. za namową koleżanki postanowiłam spróbować sił w konkursie;)ale opisywać rzeczy w sposób interesujący nie potrafię, rysować... też nie, postanowiłam zatem przedstawić nasz dzień ze zdrowym brzuszkiem w formie fotorelacji;) zdjęcia przesyłam na twoją pocztę, jeśli uznasz, że warto je pokazać to bardzo proszę:)
    Sylwia (mój email: wacbiot1@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy Tosi nie boli brzuszek
    To wariuje mój maluszek
    Rano woła 'hej mamusiu
    chcę poleżeć przy cycusiu'
    Potem bryka do śniadania
    Wymyśla mi różne zadania
    Na śniadanie są pyszne owoce
    By wstąpiły w nią nowe moce
    Po śniadaniu na spacerek
    Zakładamy sweter w serek
    Na spacerze drzemie sobie
    A ja kilometry robię
    Po spacerze proszę pani
    Mleczko znowu popijamy
    A po mleczku są zabawy
    Wariowanie i te sprawy
    Przyszedł czas już na obiadek
    Tosia to nie jest niejadek
    Więc pałaszuje ładnie ziemniaczki
    Indyka i pewnie buraczki
    Po obiadku o rany
    Bobas musi być już wykąpany
    Cały brzuszek jest w okruszkach
    Ma je bobas też na nóżkach
    Po kąpieli się turlamy
    Na łóżku razem wygłupiamy
    Teraz przyszedł czas na spanie
    Więc zasypia Tosia z mamą
    Zdrowy brzuszek dziś pozwolił
    Dokazywać nam do woli
    Więc zmęczona mała Tosia
    już o ciszę was poprosi
    I zasypia sobie słodko
    Myśląc o jutrzejszych psotkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Agata - trzymam kciuki za wygraną :)

      Usuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziś wyjatkowo nie będzie rymowania, wierszy układania. O tak powaznej sprawie jak zdrowy brzuszek i doskonałe samopoczucie moich dzieci napiszę prosto, ale szczerze.

    Jestem mamą osmioletniego chłopca i półtorarocznej dziewczynki. Każdy nasz dzień to szalona przygoda, pełna smiechu, ale i łez. Juz od samego rana nasze rodzinne gniazdo tetni zyciem. Mineczka chodzi po domu, budzi swego brata, a potem współnie zaczynaja szykowac się do szkoły. Po sniadaniu jest pakowanie, ubieranie, a nawet szybka zabawa. Oczywiscie- nie unikamy kłótni. Wciąż słyszę słowa skargi ...mojego syna na swoją siostrzyczkę: "Mamo, Minka zabrała mi ćwiczenia! Mamo, gdzie jest piórnik? pewnie Minka go schowała! Pomóz mi szukać!" Zanim syn wyjdzie do szkoły, a ja do pracy omówimy wiele kwestii ( radosci posiadania młodszej siostry), znajdziemy wiele ciekawych i zagubionych rzeczy ( karta Ronalda, której szukalismy 3 tygodnie). Po tak energicznie rozpoczetym dniu moja córcia zostaje pod opieką swojej niani, czyli dziadka. razem czytają, bawią się, sprzatają i gotują zupę. Sa nierozłaczni. To on- mój tata opiekował sie moją córcia, gdy ja po macierzyńskim wróciłam do pracy.
    Po powrocie wszyscy zasiadamy do stołu i konsumujemy jarzynówkę z majerankiem lub pomidorówkę a jajkiem- specjalności mojego taty. Po obiedzie zabieramy się za odrabianie lekcji, czytanie...Spędzamy w trójkę popołudniowy czas. A wieczorem? Wieczorem opieke nad dziecmi przejmuje tateńko, a mama ma czas dla siebie- na chwilę, małą chwilunię relaksu.
    Przed snem wspominamy nasze przygody, planujemy weekend i ...zmęczeni, ale szczęsliwi idziemy spać.
    Dzień jak co dzień- ale szczęsliwy, pełen wrażeń. Takim chwilom, gdy moje dzieci czerpią z zycia to, co najważniejsze i najpiękniejsze, są zdrowe, pełne enrgii, jestem wdzieczna.

    OdpowiedzUsuń
  17. Gdy brzuszek Amelkę nie boli,
    to swawoli na dworze do woli,
    jest wtedy zjeżdżalnia i huśtawka drewniana,
    Amelka jest rześka, a nie zapłakana,
    wesoło się uśmiecha do dzieci,
    jak nam błogo ten czas leci...
    Po wesołych na placu zabawach,
    zatapiamy się w poważnych sprawach...
    Sprawdzamy ile wytrzyma naciągnięć misia ucho,
    i czy uda makaron ugotować na sucho,
    Amelka narysuje kwiatuszek dla mamy,
    a jakże... na ścianie, bo to łobuz kochany ;)
    Wieczorem usiądziemy i przeczytamy bajkę,
    jak dziadek założył kolorowa kufajkę...
    Niby będzie to dzień jak każdy inny,
    lecz brzuszek nie będzie już winny
    grymasom i płaczom, skrzywionej mince,
    bo od dzisiaj podaję BEBIKO mojej dziewczynce!

    Pozdrawiam
    Dominika
    privatedo@o2.pl

    OdpowiedzUsuń