wtorek, 19 marca 2013

Złamany obojczyk, gips i mandat ...

Nie lubicie poniedziałków ???

Da się przeżyć ... chociaż do weekendu daleko ...

Ale taki dzień jak wczorajszy poniedziałek .... wykorzystuje limit pecha do końca roku!!!

Kiedy w nocy budzi cię huk i płacz dziecka, zrywasz się z prędkością nieznaną fizykom ...

Gdy szanowny Pan Mąż wpadł do pokoju dzieci, Norbert siedział na podłodze...
Spadł z łóżka ??
Ale jak ??
Dlaczego????
Po co ??
Biedny płacze i trzyma się za szyjkę mówi, że boli .... może naciągnięte ??
Szyją rusza, rączkami rusza ... ale prawej podnieść nie chce do góry.
Może stłuczone....
Siniaka nie widać ... zaczerwienienia nie ma ale widać że dziecko boli.
Dodatkowo 3 nad ranem, Norb rozdrażniony bo zmęczony ...
Zaczęłam się martwić o obojczyk. Jako absolwentka biol-chemu i biologicznych olimpiad... tak tak miałam iść na medycynę ;-) skojarzyłam objawy....
Pytanie jechać nocą na IP ?? Rozdrażniać go ???  "Przeszkadzać" lekarzowi nocą ???
Norbert się uspokoił ale dalej pokazywał, że go boli. Usnął na moim brzuchu, później przełożyłam go na drugi bok, przytuliłam do siebie i przedrzemaliśmy do rana.
Rano Norbert leżał na pleckach... jak nie nasze dziecko... leżał sobie... tak spokojnie, nie to co nasz poranny diabełek, skaczący i ćwierkający od świtu. Jedziemy na IP do szpitala. Oczywiście wcześniej zadzwoniłam to mi powiedziano, że potrzebuje skierowania bo inaczej mnie do chirurga nie przyjmą ale za drugim razem trafiłam na kogoś normalnego, powiedziano by przyjechać tylko z dokumentami!!  W rejestracji nas zapisano, powiedziano że bez numerka (bo komplet do chirurga juz był miesiąc temu), żeby zapytać czy doktor przyjmie nas miedzy pacjentami, żeby nie czekać ....
Do chirurga tłok.... jeszcze godzinę przed przybyciem lekarza była już spora kolejka ... Gdy zapytałam czy mogę tylko wejść i zapytać czy doktor nas przyjmie bo jestem z nagłym przypadkiem dwulatka, dopadły mnie piorunująco wrogie spojrzenia czekających (przedział wiekowy między 60-70lat). Jak to tak w kolejkę się wcinać .... wszystkim się bardzo śpieszy ....
Jak już lekarz przyszedł, weszłam chyba 3 z kolei i usłyszałam, że Pan doktor nas zaraz poprosi ... Norbert w tym czasie się rozbrykał ... zaczął się nudzić ... ludzi przybywało, zaczęło się robić ciasno. Już nawet się zastanawiałam czy warto tyle czekać i narażać go na takie tłumy, kaszlących, przepychających się ludzi ... Pomyślałam nawet o jakimś prywatnym gabinecie w naszym starym mieście .... Dobrze, że mieliśmy Zygzaka i Złomka do zabawy :-)
Lekarz chyba o nas zapomniał więc dalej czekaliśmy, w końcu Pani z kolejnym numerkiem powiedziała żebym weszła przed nią.

Chirurg bardzo sympatyczny zaczął rozmawiać z Norbertem. Po dokładnym obejrzeniu ramienia padła diagnoza : ZŁAMANY OBOJCZYK .... (tu bym coś napisała ale nie wypada). Norbert był bardzo dzielny nawet nie jęknął jak lekarz oglądał obojczyk tylko patrzył takim "przerażonym" spojrzeniem, takim pytającym "dlaczego ten facet mnie dotyka i to tam gdzie mnie boli MAMO!!"...

Lekarz wytłumaczył nam, że w tym wieku szybko się to zrośnie, jednak niezbędny jest gips.
Przed oczami miałam gips na cały tułów i ramię, bo tak zagipsowali córkę mojej koleżanki przy złamanym obojczyku ...

Okazało się jednak, że wystarczy gips ósemka .... nie bardzo wiedziałam o co chodzi ... Obłożono Norberta watą a później nałożono bandaż z gipsem. pleciono mu barki i łopatki. Powstała taka gipsowa szelko kamizelka , ściągająca łopatki, prostująca obojczyki. Norbert stał z rozłożonymi rękami i tylko się przyglądał co robi lekarz z pielęgniarką.


Po chwili opatrunek stwardniał i mogliśmy wychodzić.
Za trzy tygodnie do kontroli ... czyli święta także w gipsie ...

Trzy tygodnie w domu bo przedszkole przy takim urazie odpada, trzy tygodnie uważania, trzy tygodnie zwolnienia obrotów ... Ehhhh... Na samą myśl miałam ciarki bo jak wytłumaczyć takiemu dwulatkowi na akumulatorkach duracela, że trzeba uważać i nie wolno biegać, wspinać się, jeździć na hulajnodze ....

Oczywiście chirurg nie mógł wystawić mi opieki więc musieliśmy pojechać do przychodni do lekarza rodzinnego ...  Jak zwykle nie było w pobliżu miejsca do zaparkowania więc stanęliśmy przy ulicy gdzie jest niby zakaz ale wszyscy tam zawsze stają ... Pobiegłam do przychodni, powiedziałam o co chodzi ale jak zwykle "miłe panie" poinformowały mnie, że muszę czekać ... czekam, czekam, wyszedł pacjent, kolejny mnie przepuścił więc chciałam wejść ale pielegniarka powiedziała że ona musi na minutkę (po 15 minutach wyszła razem z Panią doktor do pokoju socjalnego) Moja irytacja sięgała zenitu...
Zadzwoniłam do Szanownego Pana Męża, żeby jechał do domu bo to jeszcze potrwa i usłyszałam, że Norbuś słodko spi w samochodzie a "uprzejmy i wyrozumiały" Pan policjant wypisuje nam MANDAT!!! Po kolejnych 15 min Pani dr wróciła, weszłam do gabinetu i wyszłam po niespełna 5 minutach.... Naprawdę świeże, mroźne powietrze było mi potrzebne ...

Nie wspomnę że tego dnia jak poszłam po zakupy to nie wzięłam portfela i musiałam się wracać do domu ... po drodze mało nie zabił mnie spadający śnieg z dachu .... Jakieś fatum ??? Kto ma moja laleczkę WOO DOO ??? co ?? przyznawać się .....

Za nami pierwsza noc w gipsie. Nie było tak źle. Norbert chwilami się budził jak chciał zmienić pozycję niestety nie może. Śpi na pleckach najlepiej z rączkami w górze, żeby gips nie uciskał na naczynia krwionośne pod pachami ... ale taka pozycja chyba mu odpowiada.

Za dnia staram się organizować mu czas przy układaniu puzzli, klocków, układanek. Pomagają mi też bajki ;-) a dokładnie AUTA ;-) Norbert szaleje na punkcie ZYGZAKA i ZŁOMKA :-) i z chęcią ogląda bajki z tymi autami :-) Pojazdy typu hulajnoga i jeźdźiki zostały pochowane by nie kusiły, został tylko rowerek i ewentualnie uczymy się pedałować ;-) Norbert sam uważa na rękę, nawet jak ma coś podnieść, to z prawej ręki zmienia na lewą :-) Nie opiera się na niej, często prosi o pomoc ;-) ale też mnie wykorzystuje ;-) widzi, że mama skacze dookoła ... więc stara się dużo rzeczy wymuszać ;-)

Odnośnie spadania z łóżka ... Norbert śpi na szerokiej kanapie. Nie jest dzieckiem kręcącym się po łóżku - w przeciwieństwie do siostry. Także podejrzewam, że chciał wstać i przyjść do nas (idą mu trzy piątki na raz i ostatnio trochę łazikował w nocy) tylko albo był zaspany i nie zauważył, że kanapa się kończy albo zaplątał się w kołdrę i zleciał ... Jak pytam go co się stało to pokazuje miejsce gdzie spadł i mówi "Padłem babam ". Zakładanie barierki raczej nie ma sensu bo boję się, że ten kaskader pierwsze co to będzie chciał przez nią przełazić ;-)

43 komentarze:

  1. Oj, współczuję. Teraz to już może być tylko lepiej !

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedny Norbert =( Oby te trzy tygodnie jak najszybciej mu zleciały.
    Służba zdrowia to porażka!!!
    A policjant też mógł sobie darować ten mandat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mógł ale nie chciał ... trzeba przecież wyrobić normę ... święta idą ... premii potrzeba ...

      Usuń
  3. O matulu :( ! Szybkiego powrotu do formy ! Dmucham i chucham by odgonić czarne chmury znad Twojej głowy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już wiatrak sobie włączyłam ;-)
      dzięki bardzo :-)))

      Usuń
  4. buziaki od ciotki dla Norbusia! :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Norbert też TULA mocno Ciocię i Tosię :D

      Usuń
  5. To nie pocieszające ale mimo wszystko ten kawałek gipsu wygląda wspaniale - biorąc pod uwagę jak zazwyczaj gipsują u dzieci obojczyk. W całym tym pechu to ogromny plus a tym bardziej, ze Norb to silny i dzielny chłopczyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to duży PLUS bo gdyby mu zrobili "marynarkę" to by chyba oszalał ....

      Usuń
  6. Współczuję.Na pocieszenie napiszę że jak mój brat miał dwa lata to złamałam mu obojczyk.Dobra siostra ze mnie co?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheheh no nie ma to jak rodzeństwo ;-)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. trzeba mieć oczy dookoła głowy 24h na dobę :D

      Usuń
  8. Moja droga myślę że limit pecha wyczerpany ,teraz głowa do góry i będzie lepiej:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Limit pecha wykorzystalisście więc macie ponad pół roku spokoju :)
    Lekki gips, trzy tygodnie z Mamą, poza tym wszystko co chce to dostaje.... Raj ;)
    Pozdrawiam i oby wszystko się szybko zrosło!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz... jak widzę jak go to boli ....to naprawdę nie jestem w stanie mu nic odmówić ....

      Usuń
  10. Oby Norbert dobrze znosił gips. Mój mąż po wypadku miał taki od szyi do pasa i słabe to było ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie takiego gipsu się bałam .... bo Norb by zwariował ....

      Usuń
  11. jejuniu, ależ lawinowo na Was spadło! teraz to MUSI być dobrze, lepiej i najlepiej, też lawinowo!
    PS i teraz się stresuję, bo Ewka codziennie ze swojego tapczanu do nas nocną porą człapie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale wiesz... Gabi też spadła pare razy ba jak się wściekają to różnie bywa ale nigdy nic się nie stało a tu masz.....

      Usuń
  12. Widzę, że mieliście taki sam poniedziałek pełen wrażeń jak i my.

    Oby szybko obojczyk się zrósł i Norbert wrócił do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gizanka bardzo Wam współczuję!! mam nadzieję że mała szybko wyjdzie z anemii i wszystkie badania będą już w porządku!!!

      Usuń
  13. to ci peszek;) rzeczywiście... więc szybkiego zrastania życzymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie peszek a porządne peszysko :D

      Usuń
  14. o jejku, ale fatalny dzień i Norbuś bidulek, bardzo Mu współczuję :( Ale za to jaki dzielny. Życzę Wam więcej codziennego szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Biedak... Mam nadzieję, że tym poniedziałkiem rzeczywiście wyczerpaliście już limit złych wydarzeń na cały rok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również ;-)

      wszelkiemu pechowi MÓWIMY STANOWCZE SIOOOOO ;-)

      Usuń
  16. Współczuję. Mam nadzieję, że Norbuś dzielnie wytrzyma w tym usztywnieniu i czas szybko minie:) Trzymajcie się:)))) Teraz będzie już tylko lepiej:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Norbert bardzo dzielnie sobie radzi :-))) tylko ciężko Go wyhamować ;-)

      Usuń
  17. Przesyłam moc życzeń zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  18. O rany!! Biedny Norbert! Niech się szybko zarasta obojczyk i pech Was omija!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mój synek na prawdę wiele razy spadał z łóżka i nigdy nic mu się nie stało, więc na prawdę mieliście pecha... No ale takich sytuacji przy dzieciach niestety nie da się uniknąć... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem że nie da się uniknąć, mając dwójkę w domu szaleją na całego ale żeby do złamania doszło nocą ??? gdy się smacznie śpi ??? tego sie nie spodziewałam .... Ale tak jak chirurg powiedział Norb musiał niefortunnie spaść na ramię ....

      Usuń
  20. Zdrówka dla Norberta!!! I mam nadzieję, że Ciebie już więcej taki pech nie będzie prześladował!!

    OdpowiedzUsuń
  21. ja jako dwulatka miałam złamany obojczyk i teraz boję się o każdy upadek synka. Niech szybko się zrośnie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Biedny Norb, oby mu się szybko zagoiło a gips nie przeszkadzał za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  23. Aż mnie ciarki przeszły jak to czytałam...to teraz na prawdę do końca roku, oficjalnie pech Wam nie grozi...

    Zdrówka dla Huberta, dzielne z Niego dziecię=]

    OdpowiedzUsuń
  24. Kochana tak to jest. Jak się wali to wszystko. Ale widzę chłopak dzielny, ważne, że skojarzyłaś objawy. Pozdrawiam Was serdecznie!

    OdpowiedzUsuń